Popatrzyłamm na niego i przypomniał sobie, że widziałam go dziś rano obok osiedla gdzie mieszkam.
Nie odpowiedziałam.
-zapomniałbym, mam na imię Maciek.
-hej Maciek, miło mi Vanesa. - uśmiechnęłam się i podałam mu rękę.
-jestem tu nowy, jak sama pewnie zauważyłaś, a chciałbym poznać trochę te miasto.
-mam rozumieć, że chcesz sie spotkać po lekcjach? -zaśmiałam się.
-tak! Wyciągnęłaś mi to z ust. To poczekam na Ciebie pod szkołą, dobrze? - spojrzał na mnie swoimi niebieskimi oczami i mrugnął.
Nie zdążyłam nawet odpowiedzieć, a już gdzieś poszedł. Rozejrzałam się i zobaczyłam grupkę dziewczyn patrzących na mnie z wielką zazdrością w oczach.Pomyślałam, że jestem szczęściarą. Uśmiechnęłam sie do siebi i podbiegłam do Julii i Dominiki.
Dziewczyny powiedziały, że Marlena patrzyła na mnie z wściekłością i i mówiła coś pod nosem coś pod nosem. Uważa, że jej wszystko wolno. Jednak cieszę się, że to ostatni rok z nią w klasie. To będzie coś niesamowicie pięknego kiedy pójdziemy własnymi ścieżkami po szczęście w dalszym życiu. Oczywiście, mam nadzieję, że ze swoimi przyjaciółmi będę się widywać prawie codziennie. Nie wyobrażam sobie tego, że mogłoby ich zabraknąć. Te 3 lata wspólnej przyjaźni minęły tak szybko, zaledwie jak 2 miesiące. Kłóciliśmy się, ale rzadko. Jednak nie wytrzymywaliśmy bez siebie i było jak dawniej. Zawsze sobie nawzajem pomagamy. Są dla mnie jak rodzina.
-no tak. Mamy wyjść zaraz po lekcjach. Ma na mnie poczekać, więc kochaniutka nie wrócimy razem - zrobiłam smutną buźkę
-chciałam ci to powiedzieć... ja wracam z Bartkiem.- odpowiedziała Julia
-oooo, na prawde? zdasz mi szczegóły później! - mówiąc to dałam jej całusa w policzek i poszłam pod salę. Ona chyba na kogoś czekała.. Chwilę później dobiegła do mnie Dominika. Powiedziałam jej dokładnie o czym rozmawiałam z nowym. Akurat w momencie kiedy przechodził.
Szliśmy w milczeniu. Zastanawiałam się czyj to był głos.Idąc z nim widziałam ludzi przechodzących obok, patrzących. Rozglądałam się wokoło. Może dlatego iż szukałam twarzy ze "snu". To nie był dobry pomysł, żeby myśleć o tym podczas kiedy idzie ze mną kolega. Dopiero kiedy dochodziliśmy do parku skapnęłam się, że może być mu przykro, bo prawie nie rozmawiamy.
-co jest? - zapytał patrząc na mnie z dziwną miną.
-no bo ja tu idę z tobą gdzieś, a nawet nic o Tobie nie wiem.
-hahahahaha - zaśmiał się. Nie wiem czy tylko dlatego, żeby nie zrobić przykrości czy może dlatego, że był zakłopotany i nie wiedział co powiedzieć...
-no właśnie.
I wtedy ucichł.
-usiądźmy tutaj. - zaproponował.
-dobra, teraz opowiadaj mi coś o sobie.
- Przeprowadziłem się tutaj ostatnio z mamą, ponieważ ojciec zdradzał matkę....
Znowu ucichł. Tą krępującą ciszę przerwał dzwoniący telefon:
-hhalo? - odebrałam - .... dobra, będę za 10 minut... cześć.
-muszę wracać. zwróciłam się do niego.
-tak wiem. Przepraszam, że tak zamuliłem. Do zobaczenia
-no hej - uśmiechnęłam się, wstałam i ruszyłam w stronę domu.
Z parku do domu miałam 5 minut. Szłam i miałam kompletną pustkę w głowie. Zupełnie zapomniałam o tym, że podobam się swoim dwóm przyjaciołom. Zapomniałam o tym, że taka Marlena jest z Fabianem. Rozproszył mnie sms :
"hej mordko. Jesteś już po spotkaniu z nowym? Jaki on jest? Jaraj się, Bartek chce tańczyć ze mną na balu"~ Jula <3
Przeczytałam i szybko odpisałam:
"hej. Nie wiem nic zupełnie o nim xD nooo, jaram się! *.* "
Weszłam do domu i usiadłam przy biurku i zaczęłam odrabiać lekcje. Tak pochłonęły mnie lekcje, że nie zauważyłam, że jest już na dworzu ciemno. Miałam tyle zadane.. Dobrze, że niedługo koniec roku.. Sms od Julii przypomniał mi, że nie mam z kim tańczyć na balu. Zasmuciłam się. Ni stąd ni stamtąd uświadomiłam sobie, że mogę tańczyć z Kacprem lub Rafałem. Zobaczymy który będzie pierwszy. Usiadłam na łóżku z laptopem na kolanach. Otworzyłam facebook'a, skype'a i gadu-gadu. Od razu pojawił się dymek od gadu gadu " nieznajomy przesyła wiadomość" . Nie zastanawiałam się i otworzyłam okienko.
"hej :) "
Zdziwiłam się, lecz odpisałam : siemasz ;) .
-jak tam?
-w porządku, a tam?
-dobrze. nie zastanawiałaś się, czemu do Ciebie napisałem?
-em... ja nadal nie wiem kim jesteś :P
-Maciek...Mieszkam na tym samym osiedlu co Ty. Byliśmy dziś razem na dworzu
-od kiedy tutaj mieszkasz? no tak tak, pamiętam.
-od paru tygodni.. Obserwowałem Cię czasami przez okno i śledziłem, żeby chodzić z Tobą do szkoły.. Przepraszam za to. Chciałem Cię widywać codziennie...
-opowiedz mi coś o sobie.
-no oki, więc mieszkam na przeciwko. Uwielbiam grać w koszykówkę, ale nie mam nic do innych sportów. Lubię dziewczyny naturalne i z poczuciem humoru. Jestem bardzo wstydliwy na pierwszych spotkaniach, lecz otwarty na różne tematy :d jak każdy - jestem czasami zboczony, ale nie umiem tego opanować xd a no i rodzice się rozstali. Mieszkam z mamą. Wzięli rozwód kiedy miałem 14lat.
-ojć , ideał? :d i przykro mi z powodu Twoich rodziców :c
-tak, Ty jesteś moim ;c
-kłamiesz. :<
-czemu miałbym kłamać? </3
-nie znasz mnie.
-znam. jak już mówiłem, śledziłem Cię. Rozmawiałem z Twoimi przyjaciółkami i wiem co nie co o Tobie :P
-ooo bożee.
-dlatego jesteś moim ideałem :*
-przyjdź do mnie
-teraz?
-tak.
-jesteś pewna? jest już po 22
-jestem. przyjdź.
-no dobrze. zaraz będę.
Nie sądziłam, że przyjdzie. Lecz bardzo chciałam, żeby przyszedł. Miałam wielką chęć przytulenia się do kogoś. Padło na niego. I w tym momencie wszedł Kacper na skype'a. Nic nie mogłam więcej zrobić jak zejść z laptopa. Nie chciałam z nim rozmawiać, zwłaszcza wtedy kiedy miał przyjść Piotrek. Znowu zaczął boleć mnie brzuch.
*DRYYYYŃ DRYYYŃ*
-kto o tak później porze?! - podniosła ton mama.
-dobry wieczór, ja do Vanesy. - odpowiedział speszony Piotr.
-wejdź.
-dziękuję. przepraszam, że tak późno ...
-jest u siebie w pokoju. jesteśmy przyzwyczajeni, więc spoko.
-o jesteś. cześć. chodź. - zaprosiłam go do swojego pokoju.
-masz fajną mamę! - uśmiechnął się niesmowicie ładnym uśmiechem
-taaa. Przepraszam za bałagan.
-daj spokój, żebyś ty widziała mój pokój... A więc powiedz, po co chciałaś, żebym przyszedł?
-chciałam się przytulić... - spuściłam głowę, jak pies kiedy został ukarany.
W tym momencie objął mnie najmocniej jak potrafił. Czułam, że jestem bezpieczna. Mogłam mu powiedzieć o wszystkim. To było dziwne, że tak szybko się otworzyłam do ledwie znanego chłopaka. Może dlatego, że pragnęłam miłościi.... dawno jej w moim sercu nie było. Przydałaby się, ale nic na siłę. Nie chcę mieć chłopaka tylko po to by go mieć. Lecz niedługo bal i na pewno dużo par się utworzy. Zakończenie 3klasy... Trochę będzie tego brakowało... ale przynamniej nie będę widzieć na 5 dni w tygodniu niektórych znienawidzonych twarzy.Z Maćkiem rozmawiałam do 4. O wszystkim i o niczym. Leżąc tak z nim zasnęłam. Obudził mnie sms:
"hej słońce, nie śpij już :* " - Maciek
"skąd ja mam Twój numer? ;d "
"możesz spytać, skąd jestem pod Twoimi drzwiami"
-ojej, cześć - uśmiechnęłam się do niego i spojrzałam wtedy na swoje kapcie świnie...
-witam. DZIEEEŃ DOBRY! - podszedł i dał całusa w usta.
-dzień dobry, Maciek napijesz się czegoś? pozdrowiłeś mame? - zaczęła mama.
-nie, dzięki. Pozdrowiłem i pyta kiedy wpadniecie.
-może dziś wieczorem? - zaproponował tata.
-dobra, to już piszę do mamy. - Wyciągnął telefon i wystukał treść sms. Chwilę później schował urządzenie do kieszeni.
Przyglądałam się temu zajściu. Czułam, że rodzice go polubili. Przygladałam si mu, był zuepłnie inny. "ja go muszę poznać!" - pomyślałam przyglądając się mu.
-co sie tak patrzysz? - spytał i zrobił głupią minę.
-spójrz na swoje skarpetki , hhahahah.
-HAHAHAHAHAHHAHAHAHAAHHAH
-no własnie hahhahah
-kochanie, śpieszył sie do ciebie to dlatego - wtrącił tata
-tato? dobrze z tobą? - zapytałam.
-jasne. ale te skarpetki, ahahhahahah
-ee no, trudno. przeżyjemy z tym. ale przestańcie się już ze mnie śmiać - zrobił smutną minkę.
-no dobrzee. przepraszam. chodź do mnie.
-dzieciaki za 15minut będzie obiad!
-aż tak długo spałam?! - zdziwiłam się.
-tak pysiaczku- odpowiedział.
Czemu powiedział pysiaczku?! Skąd wie?... Ale skoro rozmawiał z moimi przyjaciółkami... Robi się coraz dziwniej. I wtedy przypomniałam sobie o śnie w szkole.